• Wpisów:107
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:59 dni temu
  • Licznik odwiedzin:20 061 / 1538 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jeśli w lesie pada drzewo i nikt tego nie słyszy, to czy ono wydaje jakiś dźwięk?". A przy okazji, jeśli nikt nie widzi jego upadku, to czy ono naprawdę upadło? Te pytania prowadzą do czegoś znacznie bardziej interesującego niż solipsyzm, ponieważ dotykają roli człowieka - obserwatora w obiektywnej rzeczywistości.
 

 
 

 
Piętnaście miliardów lat temu Wszechświat nie był większy od kropki stojącej na końcu tego zdania.
 

 
Postanowiłem nieco odpocząć od lektury znamienitych, a jakże, thrillerów/horrorów Kinga i Koonza oraz naukowych wywodów Hawkinga oraz mistrza Dawkinsa (tego ateisty) i sięgnąłem po inny rodzaj literatury popularnonaukowej. Wybór padł na "Tajemnice snu". Motto książki "Sen - brat śmierci". Czyta się to lepiej niż science fiction, zwłaszcza rozdział poświęcony sennym marzeniom. I tu refleksja. W moich snach panuje chaos nie do opisania, brak w nich jakiejkolwiek logiki. Na przykład często miewam sny w których strzela do mnie hitlerowski żołnierz. Raz skurczybyk nawet trafił. Ale co on kuźwa robi w moich snach skoro nigdy żadnej wojny nie przeżyłem a drugiej światowej to już na pewno. I weź tu zrozum ludzką (własną) psychikę.


"Sen ... mieszka w pieczarze na brzegu strumienia letejskiego, gdzie nigdy nie dociera słońce. U wejścia do pieczary rośnie mak i tysiączne zioła, z których Noc nasenne dekokty warzy i skrapia nimi kraje" (Owidiusz)
 

 
Nawiązując do dzisiejszego święta pewien facet z "gadającej skrzynki" zadał pytanie: kto najpiękniej na świecie kocha kobiety? Naród oczywiście miał na myśli. I pewnie jesteś takim patriotą że bez wahania krzykniesz Polaacy!! Jasne, bo dla większości Polaków wszystko co polskie jest numero uno. Okazuje się jednak że najlepszymi amantami są Włosi. Zaproszony do studia makaroniarz wytłumaczył dlaczego są to akurat mieszkańcy Apenińskiego Buta. Powtórzył znaną wszystkim gadkę. Jednak na koniec dodał coś istotnego. Stwierdził bowiem że gdyby kobiety podejmowały decyzje (chodzi o sprawy polityczne) na świecie nie byłoby wojen i generalnie byłoby lepiej niż jest. Jedna ze słuchających tej audycji pań skomentowała to krótko: "bo facet to takie bydlę że myśli tylko o trzech rzeczach..."
Zapadło milczenie...
O trzech rzeczach... tak właśnie powiedziała, że o trzech...
Nikt nie zapytał co konkretnie miała na myśli...

Wszystkim Paniom wszystkiego najlepszego!

 

 
Kiedy dzielny i cwany szewczyk Skuba zgładził terroryzującego mieszkańców Krakowa smoka nawet przez myśl mu nie przeszło z jakim "potworem" przyjdzie się zmierzyć mieszkańcom tego pięknego grodu w XXI wieku.
Medialny szum który kilka tygodni temu powstał wokół tego nowego zagrożenia staje się już nieco groteskowy. I nadal bez jasnej odpowiedzi pozostaje nurtujące wszystkich pytanie: dlaczego dopiero teraz bije się na alarm? Przecież smog (bo o nim mowa) nie powstaje z dnia na dzień. Zatrutym powietrzem Polacy oddychają nie od dziś. W całej tej sprawie jest jeszcze coś co budzi we mnie niechęć. Chodzi o namawianie przez władze i media do obrzydliwego donosicielstwa na sąsiadów. Czyżby komuś zależało na tym aby zrobić z nas naród kapusiów i konfidentów?

 

 
Tak na upartego to nawet w polskim sejmie można dostrzec jakieś zalety. Na przykład można dzięki niemu zaoszczędzić na bilecie do cyrku.


 

 
Człowiek to jedyna żywa istota która zdolna jest do odmawiania sobie wielu pokus i całej masy rzeczy które lubi robić. Dla niejasnych celów eliminuje ze swego życia to co sprawia mu przyjemność. Całkiem świadomie ogranicza i redukuje rzeczy które mają bezpośredni wpływ na jego samopoczucie. Czy to jest normalne? Przecież czyniąc tak, wchodzi w konflikt z samym sobą! Jaki więc bodziec pcha go do takich zachowań? I tu możesz sam sobie odpowiedzieć biorąc jakiś przykład z własnego życia, dlaczego nie robisz czegoś co lubisz i jakie masz z tego korzyści (jeśli w ogóle jakieś masz).
Według mnie tym bodźcem jest zwykły STRACH. Np. ktoś stosuje głodowe diety bo boi się przytyć, nie pali bo lęka się chorób, nie mówi tego co naprawdę czuje bo boi się reakcji innych ludzi, prowadzi wstrzemięźliwy tryb życia gdyż boi się trafić po śmierci do piekła itp...
Ale czy warto przedłużać sobie życie kosztem jego jakości?

 

 
Tajemnica - rozumiana jako coś, czego nie da się do końca zrozumieć i wyjaśnić - to bardzo fajna rzecz. Tajemnica pociąga, zaciekawia, intryguje, nie daje spokoju i jeszcze na dodatek wyobraźnię rozwija. Wszystkie sprawy, wydarzenia, obiekty czy nawet postacie owiane mgłą tajemnicy stają się fascynujące i atrakcyjne dla tłumu. Jednak tajemnica przyciąga uwagę tylko do czasu gdy tajemnicą pozostaje, rozwikłana zazwyczaj przestaje interesować. Świat bez tajemnic byłby trochę nudnawy. Więc skoro tajemnica to taka zajebista rzecz to po cholerę ją wyjaśniać? Poza tym trzeba zrozumieć, że nie wszystko da się wyjaśnić, pewne sprawy są niepoznawalne... Amen
 

 
Umysł ma cztery sposoby radzenia sobie z bólem: sen, zapomnienie, szaleństwo, śmierć
 

 
W internecie jest jak w „Państwie” Platona. Człowiek nie widzi prawdziwych rzeczy, ludzi, zjawisk, lecz złudzenia i cienie. U Platona ludzie siedzieli w jaskini i patrzyli na ścianę przed sobą. Za nimi palił się ogień. Między ogniem a nimi działa się rzeczywistość. Nie widzieli jej, bo byli do niej odwróceni plecami. Widzieli tylko cienie, które na ścianę rzucał płonący z tyłu ogień. Układali z nich swój złudny świat, nigdy nie poznając prawdziwego. Tak Platon przewidział istnienie świata wirtualnego, dziś w nim żyjemy jak jego ludzie w jaskini. Internet to współczesna jaskinia Platona. Tworzymy rzeczywistość ze swoich wyobrażeń. Budujemy światy, które nie powstają, wskrzeszamy ludzi, którzy nie istnieją. W świecie wirtualnym możemy być młodzi, piękni i bogaci. Nie mamy krzywych nóg ani cellulitu, próchnicy, kurzajek ani hemoroidów, zmarszczek, pryszczy na nosie, dziurawej skarpety, niewyprasowanej koszuli, nieświeżego oddechu. Nie wydzielamy brzydkich zapachów, lecz pięknie pachniemy. Możemy urosnąć o dziesięć centymetrów, schudnąć o dwadzieścia kilogramów. Możemy latać. A tam, po drugiej stronie klawiatury siedzą mieszkańcy jaskini Platona, którzy nam wierzą.

Piotr Adamczyk „Pożądanie mieszka w szafie”


 

 
Czy wiecie ile razy osoby komentujące wpisy na pingerze napisały w komentarzach słowa "prawda", "racja", "super" i "fajne"? Nie wiecie? Ja tak dokładnie też nie ale chciałbym mieć tyle kasy.
Takie rzeczy tylko tutaj.
 

 
Terroryści w ofensywie. Jeszcze jedna rzeź we Francji - kraju już w połowie muzułmańskim.



 

 
To już koniec, Skończył się piękny sen i marzenia o wejściu do strefy medalowej na EURO 2016. Po porażce z Portugalią media zdają się robić dobrą minę do złej gry, klepią w kółko że niby nic się nie stało, że i tak daleko zaszliśmy i w ogóle że jest zajebiście. A to błąd. Głaskanie po główce i hymny pochwalne po poniesionej klęsce nie wpływają motywująco na nikogo. W końcu nie osiągnęliśmy praktycznie nic. Więc przystopujcie co nieco z tymi pochwałami i spójrzcie prawdzie w oczy. I pani też Pani premier, i pan panie Duda również.


 

 
Coś mnie pokusiło i wziąłem się za lekturę "Leksykonu chorób" To był chory pomysł. Studiując opis danej choroby natychmiast zaczynałem odczuwać jej objawy, bez względu na to czy była to choroba somatyczna czy psychiczna. Według autorów tej szacownej książeczki powinienem natychmiast udać się do specjalistów wszelkiej maści ponieważ bardzo źle jest ze mną.
Chyba jestem zbyt wrażliwy na takie lektury.

 

 
Ten który wymyślił powiedzonko "Nadzieja matką głupich" chyba nie do końca przemyślał to paskudne stwierdzenie. Jeśli miałoby to być prawdą to by oznaczało ze świat jest zaludniony przez samych półgłówków. Bo nadzieję ma KAŻDY bez względu na warunki w jakich się aktualnie znalazł, nawet w sytuacji na pozór beznadziejnej. Ma ją zawsze i wszędzie, w każdej sekundzie życia, ona nigdy go nie opuszcza ponieważ jest kwintesencją bytu. Nawet samobójca ma na coś nadzieję. Ona jest jak INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY który sprawia że nie skaczemy pod pociąg przy każdym psychicznym załamaniu. Nie robimy tak ponieważ mamy nadzieję że mimo wszystko będzie lepiej. Kojarzenie nadziei z głupotą - to jest prawdziwa głupota.
Inne przysłowie mówi że "nadzieja umiera ostatnia" - to już jest lepsze.

 

 
No to zanosi się na powrót do PRL-owskiego systemu nauczania. W przeszłości istniały w Polsce gimnazja, jednak po pewnym czasie zlikwidowano je, następnie znów przywrócono, teraz znowu mają zniknąć. Ale spokojnie, za jakiś czas kolejny rząd znowu je przywróci, a następny ponownie zniesie. I na tym polega praca (za gruby szmal) sejmowych darmozjadów. Coś przecież muszą robić, a między przerwami w toczeniu bezproduktywnych debat i uchwalaniu głupkowatych ustaw mogę sobie w coś zagrać albo sprawdzić co tam nowego na fejsie.
 

 
Niedługo Europa przypominać będzie starożytne Chiny albo więzienie, ogrodzona murem i zasiekami. A przecież nie taka była początkowa idea. Miało być wręcz odwrotnie, swoboda w poruszaniu się i żadnych granic. Ktoś jednak zakłócił ten spokój i porządek. Mury choćby i takie do samego nieba nic tu nie pomogą, to tylko działanie doraźne. A krajobraz? Aż przykro patrzeć.




 

 
Dlaczego związki się rozpadają? Dlaczego na początku wszystko jest cacy aż tu nagle szast prast i wszystko się wali jak domek z kart? On idzie w swoją stronę, ona w swoją i często bywa tak, że zachowują się jakby się wcześniej nie znali. Zaczynają się unikać a jak się gdzieś przypadkiem spotkają nawet tego głupiego cześć z siebie nie wykrztuszą. I jeszcze jest tak że jedno oskarża drugie o to że wszystko co piękne już się skończyło.
Otóż dzieje się tak dlatego że ludzie nie znają nawzajem swoich potrzeb i co za tym idzie nie są zdolni do spełnienia oczekiwań i pragnień tej drugiej osoby. I tego trzeba się nauczyć bo jeśli chodzi o uczucia gotowa instrukcja obsługi drugiej osoby nie istnieje.

 

 
Mam dziś fazę za zadawanie niemądrych (a może i mądrych) pytań. Oto jedno z nich: jak wyglądałby świat gdyby nie istniał podział gatunku ludzkiego na płeć męską i żeńską? Gdyby istniały tylko rozmnażające się bezpłciowo, identycznie wyglądające osobniki. Jak wyglądałoby takie aseksualne społeczeństwo? Byłoby lepiej czy gorzej?

 

 
Pani premier, pani premier - zwrot z którym od wczoraj spotykam się w mediach najczęściej. Więc tak z ciekawości lepiej się tej pani przyjrzałem i stwierdzam że poprzednia premier była co nieco sympatyczniejsza. Ta momentami sprawia wrażenie jakby nie wiedziała co powiedzieć, często się zacina (jak podczas swego wczorajszego expose). No i za dużo obiecuje. A jak potem bywa z obietnicami wszyscy doskonale wiemy. Nie, nie lubię polityki.

 

 
Badania wykazały... zresztą zostawmy na boku badania. Z własnego doświadczenia wiemy że o wiele bardziej fascynuje nas życie znanych z historii przestępców, morderców, wariatów i psychopatów niż dajmy na to klasyków literatury czy filozofów albo dobroczyńców. Kryminały zawsze cieszyły się większym wzięciem niż żywoty świętych. Na co dzień zachowujemy pozory, działają też moralne hamulce lecz prawda jest taka że zło bardziej nas pociąga niż dobro...


 

 
Znałem kiedyś kilku Arabów - wyznawców islamu. Nawet za równych facetów ich uważałem lecz po tym co ich rodacy zrobili wczoraj we Francji nie chcę już mieć z tą rasą nic wspólnego. Nie generalizuję, wiem że nie każdy Arab to terrorysta, większość z nich to porządni ludzie, jednak piątkowe, ohydne i tchórzliwe zamachy sprawiły że podświadomie człowiek zaczyna odczuwać niechęć do nich wszystkich. Wiem również że wina za to co się stało leży po obu stronach. Najważniejsze aby nie dać się tym bandytom zastraszyć bo to byłaby nasza porażka.


 

 
Padł rekord wszech czasów w handlu tak zwanymi szlachetnymi kamieniami. Jakiś nabywca z Hongkongu za niepozorny jak na mój gust kawałek minerału zapłacił prawie 50 milionów zielonych!
Jak to usłyszałem (przypadkiem zresztą) to mnie się trochę smutaśno zrobiło. Nie żebym był zazdrosny albo miał coś przeciwko nadzianym burżujom, w końcu każdy ma prawo do bogacenia się, niemniej chciałbym spotkać tego gościa umierającego z głodu gdzieś na bezludnej pustyni i z tym cackiem na paluchu. Nie, nie ukradłbym mu go, tylko wyciągnąłbym se z kieszeni jakiegoś Snickersa czy coś a'la takiego i na jego oczach go wpierdalał. I właśnie w takiej ekstremalnej sytuacji ten jegomość poznałby prawdziwą wartość tego kamyka. Morał: wartość rzeczy wszelkich zależy od okoliczności.

 

 
Prawie każdy człowiek uważa, że jest szczytowym "osiągnięciem" ewolucji, skończonym i doskonałym pod każdym względem. No cóż, pewnie tak samo myślał o sobie jakiś wiking albo neandertalczyk. Za milion lat jakiś paleontolog odkopie szczątki współcześnie żyjącego człowieka i powie: "cenne znalezisko, całkiem dobrze zachowany okaz tego bezmózgowca z początków trzeciego tysiąclecia n. e. I jak on mógł posługiwać się czymś tak prymitywnym jak komputer? I nawet na Marsie nigdy nie był..."

Z pozdrowieniem dla wszystkich, którzy mieli nieszczęście (a może i szczęście) urodzić się w XX i XXI wieku).





 

 
Czy Big Bang to tylko rozpaczliwa teoria próbująca wytłumaczyć początek wszystkiego? Czy życie powstało tu na Ziemi czy zasiał je jakiś szalony bóg, naukowiec albo inny obłąkaniec ( a co, tak dla jaj). Czy obserwują nas zielone ludziki i mają z nas ubaw że jesteśmy tacy głupi i beznadziejni (no bo może nie?) Jaka jest najmniejsza cząstka elementarna materii? Jak wygląda wszechświat o dwunastu wymiarach? Czy po zakończeniu wędrówki po tym świecie czeka nas coś jeszcze? Czy solipsyzm należy traktować poważnie? Czy DNA (cząsteczka która mnie prześladuje) jest pasożytem w komórce? Czy życie jest tylko snem a materia nie istnieje? Czy to prawda że kobiety są z punktu widzenia ewolucji lepiej rozwinięte niż faceci (kto to kurwa wymyślił?) Czy Platon i jego "jaskinia cieni" nie jest czasami najlepszym wyjaśnieniem natury świata?
Dobra, koniec tego pierdolenia. Jak ktoś znajdzie sensowne odpowiedzi na te pytania to może nawet jakieś piwo postawię. Cześć!