• Wpisów:125
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:79 dni temu
  • Licznik odwiedzin:25 226 / 1878 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Co jest przeciwieństwem miłości? Pierwsza rzecz jaka przychodzi na myśl to nienawiść. Lecz chyba jeszcze gorsza jest obojętność.
 

 
Fakt, który zapewne pocieszy wszystkich leni.
Otóż amerykańscy naukowcy przeprowadzili badanie, które udowodniło, że bałagan w miejscu pracy (np, na biurku) świadczy o tym, że dana osoba posiada wysoki ilotraz inteligencji i jej mózg jest zajęty ważniejszymi sprawami.

No dobra, a o czym w takim razie świadczy porządek na biurku?

 

 
" Ludzki umysł dysponuje dwoma podstawowymi programami do rejestracji danych wejściowych: świadomością i podświadomością. Podświadomość jest częścią dominującą. Świadomość usypia, podświadomość - nigdy. Świadomość nie ma dostępu do danych podświadomości, ale podświadomość wie o wszystkim, co przenika do świadomości. Świadomość nie jest w gruncie rzeczy niczym innym, jak komputerem, a podświadomość programistą".

I to jest właściwe porównanie

 

 
Wyjść z domu i zatańczyć na ulicy? Czemu by nie...


Teledysk jak teledysk, ale tylko na pozór. Jego wyjątkowość polega na tym, że od początku do końca składa się tylko z jednego ujęcia, podczas gdy większość klipów muzycznych zmontowana jest z wielu krótkich ujęć.
 

 
Czy można zobaczyć przeszłość, to co wydarzyło się setki, tysiące, a nawet miliony lat temu? Odpowiedż brzmi: można! "Nośnikiem" przeszłości jest światło - mówiąc w dużym skrócie. Jak to działa? Światło odbija się od wszystkiego co znajduje się na powierzchni Ziemi i biegnie w kosmos. Gdyby na torze po którym porusza się odbite od przedmiotów światło ustawić specjalne lustra można by zobaczyć wydarzenia które rozegrały się w przeszłości, np. najazd Wandali na Rzym albo inwazję w Normandii.
Teoretycznie w każdej chwili istnieje możliwość zajrzenia w przeszłość, lecz na razie nie dysponujemy technologią umożliwiającą budowę "projektora" przeszłości.
A co z przyszłością? Czy ją również można zobaczyć? Odpowiedź na to pytanie może okazać się jeszcze bardziej zaskakująca.
 

 
Nocny spacer po owianych "złą sławą" miejscach ma swój smaczek. I like it.

 

 
Odkryłem świetny środek uspokajająco-nasenny.
Zawsze lubiłem pociągi, i ten rytmiczny stukot kół o żelazo.

 

 
Prawem umysłu ludzkiego jest prawo wiary. Trzeba zatem uwierzyć w sposób działania umysłu i w sam umysł. Wierzysz w to samo, co w duchu myślisz - oto cała tajemnica.
 

 
Wszyscy mądrzy powtarzali: nie da rady tego zrobić. Przyszedł głupi. Nie wiedział o tym, co mówili mądrzy. I co? Zrobił to!
 

 
Jeśli pragniesz, żeby ktoś coś zrobił, musisz sprawić, żeby chciał to zrobić. The End.
 

 
EKSPERYMENT Z DESKĄ

1. Połóż przed sobą na podłodze deskę o długości 5 metrów i szerokości około 20 cm i przebiegnij po niej od jednego końca do drugiego. Nie powinieneś mieć z tym problemów.

2. Weź teraz dokładnie taką samą deskę i przełóż ją nad przepaścią w górach. Czy da się po niej tak samo w dziecinnie prosty sposób biegać z jednego końca na drugi?

Na czym polega różnica? Dlaczego zachowujesz się teraz zupełnie inaczej? Wiedza na temat wysokości przepaści skłania cię do przemyślenia, że mógłbyś z tej deski spaść. Jest to aspekt, który nie odgrywa zupełnie żadnej roli, dopóki deska leży na podłodze. Taka myśl, że mógłbyś spaść z mostu zostanie od razu wyobrażona plastycznie w twojej głowie. Ten obraz będzie coraz bardziej zagrażający. Nawet jeśli jeszcze wcześniej chciałeś w ogóle przechodzić przez most, który znajduje się nad przepaścią, zostaniesz jakby powstrzymany w działaniu poprzez myśl, że będzie to zbyt niebezpieczne podczas normalnych warunków. WIARA WYGRA Z TWOJĄ WOLĄ.

 

 
Zapaliłem...
Pierwszego od 2 miesięcy...
Nie jest to moja pierwsza porażka w walce z nałogiem czyli de facto z samym sobą.... hm.
 

 
"Dzień za dniem. Zdobywamy górę. Góra, dół. Góra, dół. Czas płynie, Góra się stawia, wiatrem otrząsa się z ludzkich insektów. W wolnych chwilach śledzimy świat, głównie górski, gdzie podobni do nas zdeterminowani ludzie lodu walczą o laur… z własną słabością, pogodą i jej kaprysami. I oczywistym jest nasze zainteresowanie Nangą. Tomek i Eli. Ile można? Trochę pukamy się w głowy, siódma zimowa próba, kto, kto ma tyle determinacji aby tak walczyć. Próbować. Jakby porażki nie istniały, Tomek wracał z kalendarzową zimą jak bumerang pod tę Górę. Jak wędrowny ptak, któremu nie odpowiadały ciepłe, afrykańskie zimowiska, opuszczał Polskę i frunął pod Nangę. Okopywał się i próbował. Walczył. Siódmy raz!

Tak Rafał Fronia, uczestnik polskiej wyprawy na K2 opisuje zmagania człowieka z surowymi, nieznającymi litości górami.



Alpinizm ma w sobie tyle piękna co szaleństwa. Kilka dni temu byliśmy świadkami kolejnej tragedii. Jeden z polskich alpinistów, Tomasz Mackiewicz (na zdjęciu), znany z kilku zimowych ataków na ośmiotysięcznika Nanga Parbat, już nie wróci do żony i dzieci. Pozostanie na zawsze, tam... na niewyobrażalnej wysokości 7 200 metrów... wśród śniegów, wichrów i lodowców. Przegrał z górą której poświęcił tyle lat swego życia.

 

 
Czy można na ulicy rozmawiać o nauce? Oczywiście, że można, ale chyba nie warto rozmawiać z każdym przygodnym przechodniem, a już z pewnością nie należy próbować rozpoczynać poważnej dyskusji pod budką z piwem. Internet jest cudownym wynalazkiem, pozwala nam na wspaniałe i wręcz nieprawdopodobne spotkania, czasem z ludźmi po drugiej stronie globu, a czasem (ku naszemu zdumieniu) z kimś po drugiej stronie ulicy.
 

 
Jeśli w lesie pada drzewo i nikt tego nie słyszy, to czy ono wydaje jakiś dźwięk?". A przy okazji, jeśli nikt nie widzi jego upadku, to czy ono naprawdę upadło? Te pytania prowadzą do czegoś znacznie bardziej interesującego niż solipsyzm, ponieważ dotykają roli człowieka - obserwatora w obiektywnej rzeczywistości.
 

 
 

 
Piętnaście miliardów lat temu Wszechświat nie był większy od kropki stojącej na końcu tego zdania.
 

 
Postanowiłem nieco odpocząć od lektury znamienitych, a jakże, thrillerów/horrorów Kinga i Koonza oraz naukowych wywodów Hawkinga oraz mistrza Dawkinsa (tego ateisty) i sięgnąłem po inny rodzaj literatury popularnonaukowej. Wybór padł na "Tajemnice snu". Motto książki "Sen - brat śmierci". Czyta się to lepiej niż science fiction, zwłaszcza rozdział poświęcony sennym marzeniom. I tu refleksja. W moich snach panuje chaos nie do opisania, brak w nich jakiejkolwiek logiki. Na przykład często miewam sny w których strzela do mnie hitlerowski żołnierz. Raz skurczybyk nawet trafił. Ale co on kuźwa robi w moich snach skoro nigdy żadnej wojny nie przeżyłem a drugiej światowej to już na pewno. I weź tu zrozum ludzką (własną) psychikę.


"Sen ... mieszka w pieczarze na brzegu strumienia letejskiego, gdzie nigdy nie dociera słońce. U wejścia do pieczary rośnie mak i tysiączne zioła, z których Noc nasenne dekokty warzy i skrapia nimi kraje" (Owidiusz)
 

 
Nawiązując do dzisiejszego święta pewien facet z "gadającej skrzynki" zadał pytanie: kto najpiękniej na świecie kocha kobiety? Naród oczywiście miał na myśli. I pewnie jesteś takim patriotą że bez wahania krzykniesz Polaacy!! Jasne, bo dla większości Polaków wszystko co polskie jest numero uno. Okazuje się jednak że najlepszymi amantami są Włosi. Zaproszony do studia makaroniarz wytłumaczył dlaczego są to akurat mieszkańcy Apenińskiego Buta. Powtórzył znaną wszystkim gadkę. Jednak na koniec dodał coś istotnego. Stwierdził bowiem że gdyby kobiety podejmowały decyzje (chodzi o sprawy polityczne) na świecie nie byłoby wojen i generalnie byłoby lepiej niż jest. Jedna ze słuchających tej audycji pań skomentowała to krótko: "bo facet to takie bydlę że myśli tylko o trzech rzeczach..."
Zapadło milczenie...
O trzech rzeczach... tak właśnie powiedziała, że o trzech...
Nikt nie zapytał co konkretnie miała na myśli...

Wszystkim Paniom wszystkiego najlepszego!

 

 
Kiedy dzielny i cwany szewczyk Skuba zgładził terroryzującego mieszkańców Krakowa smoka nawet przez myśl mu nie przeszło z jakim "potworem" przyjdzie się zmierzyć mieszkańcom tego pięknego grodu w XXI wieku.
Medialny szum który kilka tygodni temu powstał wokół tego nowego zagrożenia staje się już nieco groteskowy. I nadal bez jasnej odpowiedzi pozostaje nurtujące wszystkich pytanie: dlaczego dopiero teraz bije się na alarm? Przecież smog (bo o nim mowa) nie powstaje z dnia na dzień. Zatrutym powietrzem Polacy oddychają nie od dziś. W całej tej sprawie jest jeszcze coś co budzi we mnie niechęć. Chodzi o namawianie przez władze i media do obrzydliwego donosicielstwa na sąsiadów. Czyżby komuś zależało na tym aby zrobić z nas naród kapusiów i konfidentów?